„Naprawdę wtapiam się w tę całą atmosferę i ludzi, staram się być jedną z nich, przeżywać to wszystko jak oni, dzięki temu moje reportaże są takie prawdziwe.” wywiad z Agatą Majasow znaną też jako Dobre Światło

Jak to się stało że jesteś fotografem ślubnym? Od zawsze o tym marzyłaś, czy tak się życie ułożyło?

 

Tak miało być. Od dziecka byłam blisko z fotografią, mój ojciec lubił fotografować, wywoływał zdjęcia w domu. Jako nastolatka przejęłam jego Zenita i sama szukałam ciekawych ujęć, od zawsze inspirowali  mnie ludzie. Nie poszłam jednak za głosem mojego artystycznego serca. Wjechało prawdziwe życie i tak 5 lat spędziłam w branży reklamowej i 3 lata w PR. Fotografia mimo wszystko nie chciała mnie odpuścić. W międzyczasie zrobiłam rok studium w tym kierunku, gdzie spotkałam fantastycznych wykładowców, którzy pootwierali mi głowę. Ostatecznie, w 2014 roku powstało Dobre Światło. A dlaczego śluby? Temat rodziny, relacji międzyludzkich jest mi niezwykle bliski. Ja nie tylko tworzę reportaże ślubne dla Par Młodych. Ja również, poprzez fotografię, eksploruję dla siebie świat więzi rodzinnych i ogólnie międzyludzkich.

Wiem, że jesteś sportowcem, opowiedz coś o tym i powiedz czy to doświadczenie życiowe przydaje ci się w Twojej pracy.

 

Zaczęłam biegać na orientację, jak miałam 10 lat, więc mogę powiedzieć, że ten sport mnie w pewnym sensie wychował. Wymaga on dużej koncentracji w chwilach ekstremalnego zmęczenia, podejmowania szybkich i trafnych decyzji, uczy spostrzegawczości. Brzmi znajomo? Te same elementy znajdziesz też w pracy fotografa ślubnego! Dodam jeszcze, że ten sport nauczył mnie wytrwałości, dążenia do celu, samodyscypliny i oczywiście ma wpływ na moją kondycję fizyczną. Praca w dniu wesela to ok. 14 godzin nieustającej walki o kadr, bieganie, skakanie, wspinanie się, przemykanie zwinnie wśród gości. To tak samo jak sprawne przemieszczanie się po zarośniętym lesie.

Co jest najtrudniejsze w Twojej pracy i jak sobie z tym radzisz? A z drugiej strony, co jest najfajniejsze, najlepsze i dlaczego?

 

Najtrudniejsze jest to, co jest najfajniejsze. Czyli uchwycenie TEGO momentu. Podczas edycji zdjęć (selekcji) czuję się czasem jak po wygranych zawodach. Było ciężko, walczyłam – pot, krew, łzy, ale udało się, są te perełki. Dlaczego mówię o walce? Bo reportaż ślubny jest często zmaganiem z własnym zmęczeniem. Mimo styranych nóg, idę dalej i szukam nowych ujęć! Nigdy nie mówię sobie, że „mam już materiał”, zawsze próbuję znaleźć jeszcze COŚ, spojrzeć z innej strony, zobaczyć co TAM się dzieje, zmienić światło, obiektyw, sposób patrzenia.

Reportaż i bycie w akcji to mój świat. Bardzo lubię też wybierać zdjęcia, układać je w historię. A marudzącą spotkacie mnie przy obróbce, monotonia tej czynności to nie dla mnie 🙂

Wolisz reportaż ślubny czy sesje plenerowe/narzeczeńskie?

 

Zdecydowanie reportaż ślubny to mój żywioł. Mogę wtedy w pełni przelać swoją energię w zdjęcia. Sesje ślubne/narzeczeńskie wymagają większej aranżacji ze strony fotografa, a ja lubię głównie obserwować i polować na dobre momenty. Chociaż muszę przyznać, że polubiłam bardzo sesje miejskie, gdzie można pięknie zaaranżować kadry bazując na szeroko pojętej „geometrii” miasta, a do tego „skorzystać” z przechodniów, którzy mogą stanowić zabawny element na zdjęciu.

Czy jakiś moment ślubno- weselny cię szczególnie wzrusza?

 

Jestem osobą bardzo wrażliwą, ciężko mi ujarzmić moje emocje, które po prostu płyną swoim nurtem. Wzruszam się często, gdy inni się wzruszają – podczas pierwszego spotkania Pary Młodej, błogosławieństwa i podziękowania dla rodziców.  Płaczę, serio! Ale także śmieję się razem z gośćmi, tańczę z nimi, jedną nogą wystukując rytm, w ręce trzymając aparat i oko ciągle na posterunku. Naprawdę wtapiam się w tę całą atmosferę i ludzi, staram się być jedną z nich, przeżywać to wszystko jak oni, dzięki temu moje reportaże są takie prawdziwe. Bo tam, na zdjęciach, są przemycone również moje emocje.

Niedawno zostałaś mamą. Czy w Twojej opinii ciężko pogodzić rolę mamy z rolą osoby prowadzącej własny biznes?

 

Myślę, że teraz nie będę obiektywna, bo na moją odpowiedź składają się nieprzespane noce, nowe wyzwania, stres, emocje. To dla mnie, dla osoby, która wszystko bardzo przeżywa, jest bardzo wymagające. Staram się jednak nie marudzić, tylko działać (wiadomo, pomarudzę czasem mężowi :P). Wstaję o 5, pracuję dopóki Ina się nie obudzi. Jeżeli w ciągu dnia da mi jeszcze możliwość, również urywam chwilę czasu na pracę. Wiem, że teraz jest ciężko, ale już za chwilę będzie łatwiej i tego się trzymam.

Kiedy najlepiej się do Ciebie zgłosić by zarezerwować termin? Masz jakiś moment otwarcia zapisów na przyszły rok czy zapisujesz w sposób ciągły?

 

Zazwyczaj w okolicach stycznia zaczynam rezerwować terminy na kolejny rok. Ale staram się być elastyczna. Ten rok jest dosyć wyjątkowy, pary przenoszą swoje wesela na 2021, a nawet decydują się na 2022, dlatego też nie zamykam furtki w takich sytuacjach. Komunikacja to podstawa. Wystarczy napisać do mnie maila, a ja z wielką chęcią spotkam się z Parą Młodą na Skype i porozmawiam na temat ich planów.

Na jaki pakiet najczęściej decydują się Pary Młode? Preferują sam reportaż, czy chcą tez mieć sesje w innym dniu? Czy popularne są u Ciebie sesje narzeczeńskie?

 

Reportaż ślubny – dynamiczne zdjęcia, autentyczność, pozytywna energia – to po to przychodzą do mnie moje Pary Młode.  Widzieliśmy Twoje zdjęcia z parkietu, petarda! Też chcemy mieć w taki spontaniczny, luźny sposób uchwyconą zabawę – to częste słowa moich par.

A co do sesji… powiem tak, że trzeba je lubić. I mam na myśli tutaj Pary Młode. Ja oczywiście zawsze prowadzę moich klientów, daję im wskazówki, ośmielam, aby lepiej czuli się podczas sesji. Nikt z nich nie jest przecież modelem. Ale mimo wszystko uważam, że trzeba mieć w sobie taką wewnętrzną chęć stanięcia przed aparatem, pokazania swoich emocji, „pobawienia” się w modela. Jeżeli nie jest nam to bliskie i nie czujemy się komfortowo w takich sytuacjach, to nic na siłę.

Podczas wesela staram się wyskoczyć z parą na 15-20 minut krótkiej sesji. Jest to dla nich taki mały oddech, buzują w nich te emocje, które ja „relacjonuję na żywo” poprzez fotografie.

Czy Para Młoda może się jakoś przygotować do tego by dobrze wyjść na zdjęciach (nie oszukujmy się każdemu na tym zależy)? Jakieś triki, pozy, dobre rady o co zadbać by tak się stało, by te zdjęcia po latach rzeczywiście dobrze się oglądało?

 

Takie „zabiegi” można stosować podczas sesji, kiedy mamy dużo czasu, a fotograf ma większy wpływ na aranżację Pary Młodej w kadrze. Jednak według mnie w trakcie reportażu to się nie sprawdza. Jeżeli Panna Młoda będzie miała w głowie jakieś ustalone pozy, które musi ciągle odgrywać przed aparatem, to po pierwsze: nie skupia się na celebrowaniu tego ważnego dnia, a po drugie traci gdzieś tę naturalność. Kto widział zdjęcia Dobrego Światła ten wie, że nie brakuje u mnie pięknych, klasycznych portretów, ale również zabawnych min, okrzyków radości, zdziwienia, wzruszenia. Ja nie maluję „instagramowego świata”, dlatego trafiają do mnie osoby, które chcą widzieć po latach po prostu prawdziwych ludzi, prawdziwych siebie.

Makijaż ślubny a zdjęcia – często się mówi że makijaż potrzebny jest głównie do zdjęć bo będzie się inaczej na nich wyglądać źle. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Makijaż jest potrzebny? Rzeczywiście musi być mocny by na zdjęciach wyjść dobrze?

 

Makijaż musi być przede wszystkim zrobiony dobrze. Dla mnie, jako fotografa to chyba najważniejszy aspekt, bo niestety np. zbyt mocne „odcięcie” twarzy od szyi, czy też nieumiejętne zrobienie konturowania nie wygląda dobrze na zdjęciach. Dlatego jak tylko mogę, polecam zaufane makijażystki, z którymi współpracuję od dawna, które wiem, że zrobią dobrą robotę. A co do intensywności – cóż… ważne, żeby wszystko ze sobą grało i to właśnie dobra makijażystka będzie umiała określić, czy warto pójść w coś mocniejszego, czy jednak zostawić bardziej naturalny look.

Jak wygląda dzień pracy fotografa – sobota w sezonie i zwykły dzień w tygodniu, gdy nie masz ślubu?

 

Na początku chciałam odpowiedzieć na to pytanie poprzez harmonogram, bo jestem dosyć zorganizowaną osobą w życiu zawodowym (co rekompensuję w życiu prywatnym). Ale taki suchy plan nie będzie oddawał tego, co jest solą samych reportaży. Mianowicie – ciągły bieg w poszukiwaniu kadrów. A więc przygotujcie popcorn i wsłuchajcie się w historię:

Dzień dobry, jestem Agata, fotograf 🙂 Mówię, wchodząc do domu Pary Młodej… zgrabnie przemykam  po pokojach, podczas przygotowań, dalej hopsa w auto, biegnę do kościoła, uspokojenie oddechu… wchodzi Panna Młoda. Pełne skupienie, ten moment przysięgi zdarzy się tylko raz! Ustawienia dwa razy sprawdzone, spust migawki – jest, mamy to! Biegnę dalej, przed kościół, bum, płatki róż, okrzyki radości, wyjście Pary Młodej. Szybko do auta, aby zdążyć przed gośćmi, sfotografować salę. Detale, zdjęcie grupowe, powitanie Pary Młodej… ufff chwila oddechu na obiad, w międzyczasie ustawiam lampy na sali i zgrywam zdjęcia. Pierwszy taniec, biegam, kucam, wyciągam ręce do góry, każda perspektywa jest ważna. No i zaczęła się zabawa! Zwinnie wkradam się w kółeczka tańczących, bawię się razem z gośćmi, robiąc jednocześnie zdjęcia. Wbiegam na schody, chowam się za ażurową kurtyną, podglądam co się dzieje przy stołach i na backstage’u… wszystko w poszukiwaniu najlepszych kadrów. W trakcie wesela wybiegam z parą na szybką sesję – dla nich chwila oddechu, dla mnie moment maksymalnego skupienia, kreacji i inspiracji chwilą. Mój maraton łapania kadrów kończy się o 00.30. Ledwo żywa, ale szczęśliwa, padam na łóżko…

W poniedziałek zawsze siadam do edycji (selekcji) zdjęć, wgrywam je na chmurę i zapisuję w moim zeszycie uwagi, co do rzeczy, które mogłabym zrobić lepiej, to mnie super rozwija. Do środy podsyłam Parze Młodej zajawkę w formie krótkiego wpisu blogowego. W międzyczasie umawiam się na Skype na krótkie spotkanie organizacyjne z kolejną parą, aby omówić szczegółowy plan dnia ślubu. A później… obróbka, obróbka, obróbka. Tutaj już nie ma się co rozwodzić… klik, klik, klik…

Masz jakiś określony styl? Wzorujesz się na kimś wykonując swoje zdjęcia? Jakieś ukochane autorytety w dziedzinie fotografii?

 

Dobre Światło ma zdecydowanie swój styl! Moje zdjęcia wyróżniają się przede wszystkim niezwykłą energią, poczuciem humoru i oczywiście – poszukiwaniem dobrego światła. To fotografie dynamiczne, napełnione moją wrażliwością. Historie, które tworzę poprzez zdjęcia, czyta się jak dobrą książkę. Chcę, aby reportaż wciągał widza i wzbudzał emocje aż do ostatniego kadru. Myślę, że przyciągam ludzi podobnych do mnie – małych buntowników, myślących nieszablonowo, lubiących się bawić, patrzących na życie z dystansem. Moi idole są „nieślubni”: Martin Parr, Anton Corbijn czy Alex Webb. Czerpię inspiracje przeglądając albumy fotograficzne, ale również oglądając filmy, seriale. Najbardziej jednak lubię się inspirować tym, co zobaczę już na samym weselu – to jest u mnie taka akcja-reakcja. Nie chcę odtwarzać schematów z głowy, wolę szeroko patrzeć, uważnie obserwować i szukać NOWYCH kadrów, to chyba przez ten sport, bo lubię się ścigać sama ze sobą i przynosić z reportaży coraz to lepsze perełki.

No Comments

Post A Comment