Wegetariańskie lub wegańskie wesele – czy to ma sens?

W czasach gdzie Panny Młode prześcigają się w pomysłach na oryginalne, inne i nietypowe wesele, dziwią mnie kontrowersje jakie wybuchają za każdym razem, jak ktoś wspomni o weselu wegetariańskim czy wegańskim. I jakkolwiek rozumiem, że jedzenie na weselu jest ważną organizacyjnie kwestią, o tyle dobór składników menu leży jednak po stronie Młodych. Zarówno jeśli będzie ono mięsne jak i bezmięsne, nie widzę tu pola do wielkiej ekscytacji.

Wesele jest dla gości

Głównym argumentem przeciwników takiego pomysłu jest to, że skoro wesele jest dla gości, a większość gości to zapewne nie wegetarianie/nie weganie, to zaserwowanie im takiego menu jest przejawem braku gościnności. To że wesele ma gości ugościć, nie oznacza że wszystko każdemu musi się podobać. Zapewne bez względu nawet na rodzaj menu, znajdą się tacy, którzy na coś będą narzekać. Zresztą, moim zdaniem, zdanie że wesele jest dla gości, jest mocno przerysowane. To jednak Młodzi tego dnia są najważniejsi i każdy bawi się na ich cześć (i koszt!). Czy naprawdę stanie się coś złego, jak jeden dzień w roku, goście nie zjedzą na obiad mięsa?

I tu zapewne pojawi się kolejny argument: „ale mięsożercy nie najedzą się bez mięsa”. Tak jakby wszyscy weganie i wegetarianie byli wychudzeni i wiecznie głodni. Osoby, które tak mówią, najprawdopodobniej mają bardzo słabe rozeznanie w kwestii kuchni wegetariańskiej czy wegańskiej. Wegetarianizm kończy się dla nich gdzieś na sałatce greckiej, a weganizm na liściach i kamieniach. Nic bardziej mylnego, bo jeśli ktoś zna dobrze tę kuchnie, wie ile pysznych i nietypowych dań kryje się w jej zakamarkach, składników które pieszczą podniebienie swą oryginalnością. Dobrze skomponowany posiłek wegetariański czy wegański może być tak samo kaloryczny i syty co posiłek mięsny.

„A co jeśli nikt tego nie będzie chciał jeść i goście wyjdą?”. Po pierwsze, jeśli kucharz wie co robi, nie sądzę by znalazł się ktoś, kto rzeczywiście nic nie zje. To trochę tak jakby weganina zaprosić na bardzo mięsne wesele – może całego dania nie zje ale skubnie surówki i ziemniaków. Więc nawet bardzo oporny na nowości gość, coś do jedzenia na wegańskim czy wegetariańskim weselu także znajdzie. Jeśli taka osoba wyjdzie, no cóż, chyba w takim razie zapomniała po co na to wesele przyszła. Czy po to by świętować dzień zawarcia związku małżeńskiego bliskich ludzi, czy po to by się najeść na friko?

Kiedy to ma sens

Po pierwsze Para Młoda musi być do tego pomysłu przekonana. Nie powinien być to raczej jakiś jednorazowy wymysł, czy chęć zaimponowania gościom czymś oryginalnym (chociaż też nie widziałabym nic złego w takim podejściu do tej kwestii, tyle że ciężej parze mogło być utrzymać ten plan np. przy naciskach rodziny). Jeśli Młodzi są od lat weganami czy wegetarianami, walczą o prawa zwierząt, taka dieta jest zgodna z ich przekonaniami i stylem życia, wesele z takim menu będzie bardzo na miejscu. W moim odczuciu, to właśnie jest prawdziwa gościnność, Młodzi pokazują cząstkę swojego świata gościom, dzielą się z nimi tym co jest ich normą. Przekazują też pewną informację o sobie. Mówią że to jest dla nich ważny aspekt. O wiele dziwniejsze wydawało by mi się gdyby dwójka aktywistów pro zwierzęcych zaserwowała swoim 150 gościom kilkadziesiąt kilogramów mięsa.

Po drugie – kucharz. Osoba która będzie przygotowywać wesele z tak specyficznym menu, musi się na tym znać, wiedzieć jak dobrać odpowiednio składniki i jak zbilansować posiłki by były i smaczne i syte. Nie zdecydowałabym się oddać wesela wege, kucharzowi który specjalizuje się w mięsach – to mogłoby być ryzykowne. Dlatego jeśli planujecie takie wesele, także pod tym kątem niestety musicie wybierać salę lub catering.

Wesela wegańskie czy nawet wegetariańskie, są wciąż rzadkością. Ale nie widzę tak naprawdę żadnych przeszkód by chcieć takie zorganizować. Nie widzę też powodu by np. informować gości z wyprzedzeniem o rodzaju menu na ich weselu (bo takie głosy pojawiają się w tej dyskusji), każdy na miejscu zje to na co będzie miał ochotę. A to że nie będzie w karcie mięs? No cóż, każdy mięsożerca może zjeść swoją porcję w pozostałe 364 dni w roku.    

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł zajrzyj także do tego: Pies i ślub

 

Tags:
, ,
No Comments

Post A Comment